Wywiad z Jolantą Jabłońską – zakochaj się w życiu, czyli jak pokonać chorobę i rozwinąć skrzydła.

 Zapraszam Was na wywiad z Jolantą Jabłońską. Jest to aktywnie działająca kobieta, wiecznie uśmiechnięta. Jej podstawowe pytanie w kontakcie z ludźmi to “W czym jeszcze mogę Ci pomóc?”. Jej życie zmieniło swój bieg, gdy dowiedziała się o chorobie, stwardnieniu rozsianym… Zamieniła pracę nauczyciela w szkole specjalnej na działalność swoich marzeń – ”Potencjał szczęścia”. Obecnie pisze książkę o tym, co ją dotknęło, prowadzi liczne warsztaty, pomaga ludziom rozwinąć skrzydła. Dzięki zmianie trybu życia i diety obecnie choroba tylko czasem przypomina  jej o sobie.
Jola twarz
  • Jolu, pracowałaś, tworzyłaś, wychowywałaś dzieci, a tu nagle pojawiła się choroba, która przewartościowała Twoje życie.
 To nie do końca tak. Już wcześniej marzyłam o własnej firmie, ale brakowało mi odwagi, żeby zmienić stałą, pewną pracę na niepewną działalność własną. Odwlekałam zmianę, przygotowywałam się do niej. Kiedy poznałam diagnozę i pozbierałam się po rzucie, postanowiłam wreszcie odważyć się na te zmiany. Zostałam do tego jakby zmuszona, ale jednocześnie jest o wiele trudniej. Własna firma to nie 8 godzin pracy dziennie jako nauczyciel. Czasami, kiedy mamy problem z decyzją, życie nam pomaga, albo się uczymy grzecznie i wyciągamy dobre wnioski, albo dostajemy kopa na rozpęd i dla mnie paradoksalnie takim kopem do życia była diagnoza SM.
  • Opowiedz nam, jak z tamtej, zdiagnozowanej nieuleczalną chorobą osoby stałaś się człowiekiem intensywnie funkcjonującym, spełniającym swoje marzenia. Ale zacznijmy od początku, kiedy dotknęła Cię choroba?
 Nigdy bym tego tak nie określiła. Nie używam słów choroba, chora itd. Prawie 6 lat temu pod koniec lutego miałam rzut. Zapalenie nerwu wzrokowego i diagnoza, że choruję na SM. Mało widziałam po wyjściu ze szpitala. Niewiele wiedziałam o SM i nie mogłam usiąść do komputera i poczytać, dzieci mi znajdowały strony i tłumaczyły “Iwoną”, ona okropnie czyta ;). Na początku się załamałam, potem, chyba 10 dni po moim wyjściu ze szpitala rozbił się samolot lecący do Katynia i pomyślałam, że oni byli zdrowi i już ich nie ma. A ja skoro wstaję rano, mogę chodzić, coś tam zaczynam widzieć, to jeszcze mogę dużo i to jeszcze nie koniec.
  • Czy próbowałaś się leczyć sama? W jaki sposób?
 Od leczenia jest lekarz i ja staram się nie wchodzić w jego kompetencje. 🙂 Zajęłam się bardziej zdrowym życiem.  Więc nie leczę się,  natomiast robię wszystko, żeby wyzdrowieć.  🙂 Wywaliłam chemię z jedzenia na ile się dało. Spałam po 10 godzin na dobę… trudne, ale genialne, rada koleżanki z sali szpitalnej.  Kupiłam “orbitreka”, kiedy rano bolały nogi  i nie mogłam wstać z łóżka pomagał mi się rozchodzić 😉
  • Czy Twoje odżywianie i styl życia zmieniły się?
 Częściowo się zmieniły, częściowo wiem, że jeszcze powinnam wyrzucić z diety mąkę pszenną i cukier, ale idzie opornie. Na pewno nie jem przetworzonych produktów, nie używam gumy do żucia bo zawiera aspartam, czytam etykiety i szukam tego co jest jak najbardziej naturalne. Znalazłam na rynku mleko, jajka i warzywa od rolników prowadzących tradycyjnymi metodami uprawę i hodowlę. 
 Staram się żyć aktywnie, na ile to możliwe. W tamtym roku dwa razy w tygodniu chodziłam na salsę. Przebywam na powietrzu zwłaszcza, kiedy jest pogoda. Co roku wyjeżdżałam na wakacje nad morze na miesiąc, tam zwykle wszystkie objawy ustawały. Niestety, źle znoszę upały. W tym roku nie mogłam pojechać nad morze. Kiedy w Polsce były największe upały, poleciałam do Norwegii. Temperatura niższa o 10 – 15 stopni i od razu czułam się dobrze.
 Unikam jeszcze toksycznych ludzi, wiesz takich, którzy narzekają, krytykują, mówią, że Ci się nie uda.  To tak jak z warzywami czy owocami w ogrodzie, jeśli systematycznie nie będziesz pielić i wyrywać chwastów, zniszczą plony. To samo w naszym życiu robi negatywne otoczenie, które nie wspiera, a niszczy i nie pozwala rosnąć.
  • Jakie suplementy włączyłaś?
 Na początku witaminy minerały, omega-3 astaksantynę i lecytynę. Lecytynę lekarz mi przepisał. Ecomer, kiedy brało mnie przeziębienie.
 Dwa lata temu trafiłam na nanotechnologię i przeprowadziłam 90 dniowy program oczyszczajaco-regenerujacy, teraz  okresowo stosuję Corsentials czyli połączenie suplementu i bioelektrody, to co w sposób naturalny podnosi odporność.
 Kiedyś pewna kobieta mi zarzuciła, że nie wolno podnosić odporności przy chorobach autoimmunologicznych. Niedawno uzyskałam potwierdzoną informację, że naturalne sposoby podnoszenia odporności nie szkodzą a wręcz pomagają. Leczenie w Polsce polega na niszczeniu odporności z masą skutków ubocznych. Ja na sobie testowałam zupełnie inną drogę, ale jeszcze za krótko żebym mogła ją komuś polecić. Taka zasada “Primum non nocere”. Znasz ją zapewne.
  • Tak, to oznacza “przede wszystkim nie szkodzić”. A glutation i karnozyna, o których wspominasz na swojej stronie?
 To substancje które nasz organizm wytwarza sam w sposób naturalny, dzięki zdrowej diecie. Z wiekiem ich produkcja maleje. Glutation odpowiada za oczyszczanie organizmu i odporność, karnozyna za wzrok, układ krwionośny, generalnie za regenerację organizmu. Nanotechnologia którą poznałam 2-3 lata temu pozwala na podniesienie poziomu tych substancji w organizmie. Organizm sam zaczyna produkować więcej tych substancji, dopasowanych do kodu DNA danego człowieka. Działa to bardziej skutecznie niż wcześniejsze podawanie glutationu w innej formie. Można znaleźć wiele badań na temat wpływu poziomu glutationu na funkcjonowanie organizmu. Chciałabym, żeby była możliwość refundowania przez NFZ właśnie innych produktów typu suplementy czy bioelektrody, podobnie jak są refundowane leki w aptece, ale na dzisiaj to pozostaje w sferze marzeń.
  • Piszesz na blogu o siedmiu strażnikach zdrowia. Możesz nam o nich przypomnieć?
 Woda – dobra, zdrowa woda, lepiej ciepła niż zimna. Słońce – pomagające wytwarzać witaminę D3. Zdrowa dieta, sen – podstawa regeneracji organizmu. Ruch, czyli systematyczna aktywność fizyczna. Pozytywne emocje czyli miłość, radość – wtedy organizm szybciej zdrowieje.
jola tło
  • Pracujesz teraz nad książką o Twojej historii. Jakie jest jej najważniejsze przesłanie?
 Pozornie najgorsze wydarzenie w życiu może być najlepszym. Diagnoza spowodowała, że budzę się każdego dnia i sobie myślę, że to kolejny cudowny dzień kiedy mogę wszystko. Bo widzę, ruszam rękami nogami, więc mogę wykorzystać każdy dzień najlepiej jak potrafię.
  • Czyli okazujesz wdzięczność każdego dnia 🙂 Jesteś twórczynią “Potencjału Szczęścia”. Skąd zrodził się ten pomysł i jaki jest cel tej działalności?
 Wiele osób ma niesamowity potencjał w sobie, którego nie wykorzystuje. Brak wiary w siebie powoduje, że nie rozwijają pasji i talentów, nie cieszą się życiem. Nie czują się szczęśliwi. Myślą, że tak być musi, że takie jest życie.  Boją się zmian, tak jak ja bałam się przed diagnozą. Strach potrafi sparaliżować. Postanowiłam pomagać ludziom uwierzyć w siebie, odkryć swój potencjał, realizować marzenia i cele i cieszyć się życiem. Każda zmiana zaczyna się od pierwszego małego kroku, dlatego proponuję przeznaczyć jedno popołudnie w tygodniu na pasję i marzenia.
  • Jakie masz najnowsze pomysły, które chcesz zrealizować?
 Pojawią się projekty dotyczące budowania relacji z nastolatkiem – filmy oraz możliwość rozmowy z rodzicami. Wracam do mojego ukochanego projektu iuwierzwsiebie.pl, będzie seria filmów bezpłatnych, oraz warsztaty online. Odbędą się też warsztaty na sali oraz projekt internetowy z mapy marzeń i osiągania celów oraz pewności siebie. Oprócz tego będę miała masę pracy, aby wydać moją książkę. Chciałabym, aby trafiła do jak największej ilości ludzi z  tą samą lub podobną diagnozą, aby odzyskali nadzieję. Żeby zakochali się w życiu tak jak ja. O może taki powinien być tytuł książki: “Zakochaj się w życiu” ?
 Przez tych kilka lat  testowania różnych sposobów, jestem bardzo bliska tezy, że nie ma chorób, których nie można wyleczyć. Można nie zdążyć, albo nie znaleźć sposobu, ale wyzdrowieć moim zdaniem można zawsze, jeśli się szuka sposobu i ma wystarczającą ilość czasu.
  • Dziękuję serdecznie za rozmowę 🙂 Życzę przede wszystkim zdrowia oraz sukcesów w rozwijaniu projektów marzeń.
 Dziękuję 🙂

 

jola wiatr

 
 
Źródło zdjęć-prywatne zbiory Jolanty Jabłońskiej.

You may also like...

3 komentarze

  1. Kinga C napisał(a):

    Bardzo dobry wywiad, a w nim recepta na to jak żyć 🙂

  2. Dorabiaj Teraz napisał(a):

    Można prosić o adres bloga Jolanty Jabłońskiej? Super wywiad! Pozdrawiam

  3. Anna Brandys napisał(a):

    oczywiście 🙂 http://potencjalszczescia.pl/
    Dziękuję za słowa uznania 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *