Przegląd mojej lodówki

Witaj!
 Tym razem pobawimy się w Big Brothera, czy jak wolisz – Sherlocka Holmesa i zajrzymy do mojej lodówki 😀
 Pokażę Ci, jakich produktów używamy oraz, czym kierujemy się w ich wyborze.
Powiem Ci od razu, czego nie uwzględniłam,

 

gdyż po prostu nie trzymam tych produktów w lodówce:
  • Mąki: żytnia, gryczana, ryżowa.
    Używamy mąki żytniej i gryczanej do wypieku domowego chleba. Mąki pszennej ani kukurydzianej nie używamy ze względu na to, że są modyfikowane genetycznie i bardzo mocno przetworzone.
  • Kasze: gryczana palona i niepalona, kasza pęczak, kasza jaglana (jem z niej często śniadania).
  • Płatki owsiane, jaglane (nie używam gotowych płatków śniadaniowych, gdyż są bardzo mocno przetworzone i nie zawierają żadnych cennych składników).
  • Przyprawy – raczej używamy pojedynczych, naturalnych, lub mieszanek ale bez glutaminianu i chemicznych dodatków.
  • Do słodzenia używamy cukru lub ksylitolu, ale w zasadzie jemy bardzo mało słodyczy. Nie piekę ciast, czasem kupuję dobrą czekoladę i mam słabość do lodów, które niestety mniej mi smakują, jak przeczytam etykietę ze składem.
  • Herbaty – raczej ziołowe i zwykle bez chemii, kawy nie pijemy (ja już nie).
Co mamy w lodówce?
  • Tłuszcze
-masło w wersji 82% tłuszczu.
Skład: śmietanka z mleka.
-smalec gęsi,
-olej rzepakowy z pierwszego tłoczenia,
-olej kokosowy,
-oliwa z oliwek.

 

 Smażenie jest ogólnie niewskazanie, ale jeśli już, to do smażenia najlepsze są tłuszcze nasycone, czyli smalec gęsi, olej kokosowy, masło – najlepiej klarowane, gdyż nie zawiera białka, które pali się w wysokiej temperaturze.
 Margaryn nie używamy, w niektórych krajach już je wycofują. Więcej o tym pisałam tutaj (klik).
 Na zimno do sałatek warto dodawać oleje z tłuszczami nienasyconymi. Ja dodaję oliwę z oliwek z pierwszego tłoczenia. Zawiera cenne kwasy omega-3, które są nam niezbędne do zdrowia.
  • Pieczywo, produkty skrobiowe
 
 W naszej lodówce jest chleb pieczony w domu z mąki żytniej i gryczanej-przepis tutaj (klik), oraz makaron gryczany.
  • Produkty mleczne
-Mleka nie kupuję, chyba, że dla gości do kawy. Dlaczego, pisałam tutaj(klik).
-Lubię ser Feta i chętnie go dodaję do sałatek.
Skład: mleko, sól, regulator kwasowości E575
-Ser żółty – uważamy bardzo na skład-często zawierają niepotrzebną chemię (kupiliśmy taki z minimalną jej zawartością).
Skład: mleko pasteryzowane, kultury bakteryjne, sól, stabilizator – chlorek wapnia, podpuszczka mikrobiologiczna, barwnik-karoteny.(naturalny!)
Często dodawany jest barwnik annato, ale to nie jest naturalny składnik.
-Jogurt – większość zawiera mleko w proszku. Znalazłam jogurt grecki bez tego składnika.
Skład: mleko, śmietanka, żywe kultury bakterii jogurtowych – Streptococcus thermophilus, Lactobacillus delbruecki, Lactobacillus acidophilus, Bifidobacterium lactis.
  • Mięso, wędliny
 Z wędlin gotowych zdecydowaliśmy się na kiełbasę suchą krakowska w plastrach.
Skład: mięso wieprzowe i wołowe (100 g produktu ze 127 g mięsa wieprzowego i 14 g mięsa wołowego), sól, przyprawy, przeciwutleniacze (cytrynian sodu, askorbinian sodu), substancja konserwująca (azotyn sodu)
 Poza tym zaczęłam mięso na kanapki dla Męża przygotowywać własnoręcznie.
Upiekłam łopatkę oraz zrobiłam suszony schab, co widać na zdjęciu.
 Źródło mięsa jest nadal niesprawdzone, w sensie pewnie mięso hodowlane, ale przynajmniej ominęła nas długa lista konserwantów, które zwykle są w kupionych wędlinach.
 Z gotowych dań mięsnych mamy akurat gulasz, zrobiony z pieczonego mięsa.
 

 

  • Przetwory owocowe
  Kupujemy dżemy, które nie zawierają syropu glukozowo-fruktozowego. Zakupiony dżem z „Łowicza” zawiera 100 g owoców na 100 g produktu, zagęszczony sok jabłkowy i cytrynowy, oraz naturalną substancję żelującą-pektyny.
 Kompoty mamy dzięki zasobom piwnicy Mamy, więc 100% naturalne. :)
  • Warzywa i owoce
 Zwykle używamy całej gamy warzyw, szczególnie zielonych – akurat dziś był w lodówce szpinak – pyszny na sałatki ale też do jajecznicy oraz natka pietruszki – bogactwo witaminy C i żelaza.
 Są pomidory oraz cebula i czosnek – moje naturalne antybiotyki, ale o wiele lepsze, gdyż nie niszczą naturalnej flory bakteryjnej.
 Z owoców zawsze mamy jabłka, które uwielbiam i jem bardzo dużo, ale znalazły się też pomarańcze i mandarynki.
 

 

Są też surówki:
-z kiszonej kapusty o dodatkiem marchwi, jabłka, cebuli, oliwy z oliwek,
-z marchwi z jabłkiem, z dodatkiem cytryny i oliwy z oliwek.
 

 

 Oliwa z oliwek jest cennym źródłem kwasów omega-3, a dodatek tłuszczu powoduje, że łatwo przyswajają się witaminy rozpuszczalne w tłuszczach, czyli w przypadku surówek głównie witamina A. Witamina D w surówkach nie występuje, ciężko ją dostarczyć z pożywieniem, od jesieni do wiosny powinno się ją łykać w postaci suplementów.
 Kiełki – nasiona w ogóle to jest źródło tego, z czego powstanie roślina, czyli najlepsze z najlepszych. Stąd kiełki to cenne źródło witamin, a także pyszny dodatek do kanapki. W sklepach jest teraz kiełków do wyboru do koloru, nam najbardziej smakują kiełki rzodkiewki i pora (na zdjęciu).

 

  • Jaja
 Nie trzymam ich w lodówce.
 Kupujemy wyłącznie jaja tzw.”wiejskie”, gdyż tylko takie dostarczają wszystkich niezbędnych składników.
 Niestety zdarza się, że sprzedawcy sprzedają jaja dwużółtkowe jako jaja wiejskie. Na logikę – nie ma szans, żeby każde jedno jajko – jak u tych sprzedawców, miało dwa żółtka. Sami wiecie, że bliźniaki zdarzają się niezwykle rzadko. To są, z tego, co mi tłumaczono, tzw. „jaja rozrodowe”. Moim zdaniem to jest produkt, który powstaje w wyniku podania kurom jakiejś „podkręconej” paszy, która zawiera dodatki właśnie tak wpływające na jaja. Ja się boję takich jeść i nie polecam. Na wsi zdarzają się takie jaja, ale to jest jedno jajko na dziesięć czy więcej zniesionych przez kurę.

 

W lodówce znalazły się też:

 

  • musztarda rosyjska
Skład: woda, gorczyca, ocet spirytusowy, cukier, sól, łuska gorczycy, ekstrakty przypraw, syrop palonego cukru, przyprawy. (czyli ok :) )
  • chrzan po staropolsku
Skład: 80% korzeń chrzanu (to bardzo dużo jak na sklepowy produkt), 10% cukier, woda, sól, olej, kwas cytrynowy-regulator kwasowości, substancja konserwująca-pirosiarczyn sodu.
  • sos sojowy
Skład: soja 34%, woda, mąka pszenna, sól.
  • ketchup „bez konserwantów”
Skład: pomidory 198 g na 100 g produktu, cukier, ocet, sól, skrobia modyfikowana, aromat naturalny.
Przyznaję, że jak na ketchup to bardzo dobry skład, choć dodatek skrobi modyfikowanej nie zachwyca.
  • majonez
Skład: olej rzepakowy, woda, musztarda, cukier, żółtko jaj kurzych w proszku 3,5% ( :( ), ocet spirytusowy, sól, substancja zagęszczająca – guma ksantanowa, skrobia modyfikowana kukurydziana ( :( ), regulator kwasowości – kwas cytrynowy, jabłkowy, winowy, przeciwutleniacz-sól wapniowo-disodowa EDTA, barwnik-karoteny.
  • pieczarki w occie
Skład: 50% pieczarki, woda, marchew 5%, cebula 4%, cukier, ocet spirytusowy, gorczyca, regulator kwasowości-kwas cytrynowy, mieszanka przypraw.
  • ocet jabłkowy
Domowa robota, można też kupić sklepowy. Świetny do sałatek, można też pić rozcieńczony.
 

 

Podsumowując zawartość:
  • Staramy się używać produktów nieprzetworzonych lub przetworzonych w niewielkim stopniu.
  • Unikamy chemicznych dodatków.
  • Używamy sporo warzyw.
  • Mamy domowej roboty chleb, zamiast chemicznego pieczywa sklepowego.
  • Unikamy mleka na rzecz fermentowanych produktów mlecznych.
  • Staramy się unikać produktów wysokosłodzonych.

You may also like...

4 Responses

  1. Ewa A pisze:

    Zazdroszczę Ci tego napędu do robienia surówek i wcinania ich trzy razy dziennie :)

  2. Anna Brandys pisze:

    czego się nie robi dla zdrowia :)

  3. agata kreft pisze:

    U mnie w lodówce oprócz typowych produktów często można znaleźć wino 😉 Patrzę na składy, ale nie ortodoksyjnie, myślę, że tej chemii nie da się tak całkowicie uniknąć, bo jak nie z jedzenia, to z kosmetyków w nas wniknie. Też lubię domowy chleb, ale czasem jem też bułki pieczone w markecie, bo po prostu takie są zawsze dostępne (nawet o 21 jak zapomną kupić wcześniej pieczywa na następny dzień). Lubię domowy hummus i domowe powidła, ale czasem kupię okropną w składzie nutellę, dżemor z masą cukru albo podróbę fety (bo ta nasza na pewno nie jest z mleka owczego ;)). Umiar we wszystkim to moje motto. Pozdrawiam!

  4. Anna Brandys pisze:

    wszystko jest dla ludzi, byle by nie jeść niezdrowych rzeczy codziennie :)
    Na wakacjach moim hitem były gofry z nutellą, a normalnie ich w ogóle nie jadam :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *