Podróże na własną rękę

 

Blogowanie blogowanie..

 W natłoku tematów okazało się, że odżywianie spłynęło na dalszy plan.

 Większość tematów toczy się wokół codzienności – pracy, oraz niecodzienności – podróżowania.

Odkryliśmy z Mężem absolutnie niesamowitą sprawę – rezerwacja podróżowania na własną rękę. Niby nic takiego, wiele ludzi to robi, ale początkowo baliśmy się. Jeszcze w zeszłym roku pojechaliśmy na wczasy z biurem podróży. Przyznaję, jest to wygodne – biuro organizuje loty, transfer z lotniska, kwaterę oraz proponuje wycieczki fakultatywne.

  W praktyce wyglądało to tak, że mieliśmy na miejscu tylko nocleg w hoteliku, w pokoju z kuchenką. Okazało się, że dla nas jest to super sprawa! Oboje cenimy sobie niezależność i lubimy chodzić własnymi drogami, z dala od tłumu. Dzięki temu, że nie było organizowanych posiłków, wstawaliśmy o ustalonej przez nas porze i przygotowywaliśmy sobie śniadanko w kupionych w pobliskim sklepie produktów. Na obiad chodziliśmy w zależności od fantazji – albo do restauracji, albo do fastfoodów. Kreta, bo tam byliśmy, ma przepyszne bułki z gyrosem, w którym zamiast tłustego, ciężkiego sosu jest tzatziki, czyli przyprawiony pysznie jogurt. Do tego znaleźliśmy knajpkę prowadzoną przez przeuroczą rodzinę Cretan Family, gdzie ozdobę lokalu stanowi małżeństwo – ona urocza, empatyczna, duża kobieta, która rozmawia z każdym klientem, on stoi przy stanowisku słodkości, ma oryginalny wąsik i dzwoni dzwoneczkiem oraz wita przechodniów. Klimatycznie!

Cretan Familly

 Obeszliśmy oczywiście pieszo całą najbliższą okolicę, wiele razy też leżeliśmy na miejscowych plażach czytając książki, które uwielbiamy. Do miejsc, które chcieliśmy odwiedzić, a były trudno dostępne kupiliśmy wycieczki fakultatywne, natomiast usiedliśmy z przewodnikiem i mój Mąż, który jest świetny w planowaniu, znalazł kilka pięknych miejsc do zwiedzania oraz przecudnych plaż, na które pojechaliśmy wynajętym autem. Na Krecie przyjemność wynajmu auta okazała się naprawdę w przyzwoitej cenie, wyszło to taniej niż kilka wycieczek fakultatywnych, a my zwiedzaliśmy w swoim tempie i bez udziału tłumu postronnych osób. Poza tym, jechaliśmy przez okoliczne góry – bezcenne.

plaża Kreta

Nasza atrakcją było też wypożyczenie quada, którym pojechaliśmy do sąsiedniej wioski w górach, oraz do pięknej, bardzo głębokiej jaskini.

na quadzie

 

Jak dalej potoczyła się nasza przygoda ze zwiedzaniem?

 Ja, od dawna śledząc stronę fly4free.pl, wynalazłam tanie loty na Sycylię, w listopadzie. Nie mieliśmy żadnego doświadczenia z takim rezerwowaniem, ale na stronie były gotowe linki do lotów i proponowany nocleg. Zarezerwowaliśmy dokładnie to, co proponowali. Ponieważ bardzo mi się to spodobało i okazało się, że nie jest to trudne, na wrzesień znaleźliśmy tanie loty do Wenecji. Przez booking.pl znalazłam noclegi w bungalowie na kempingu niedaleko Wenecji. Dzięki temu spędziliśmy bardzo ciekawy tydzień. Wenecja jest złożona z wielu wysp. Między nimi wpływają vaporetto – stateczki, które zastępują tam tramwaje.

Wenecja vaporetto

 

Pływają praktycznie całą dobę. Mogliśmy zobaczyć wyspę Murano słynącą z pięknych, kolorowych wyrobów ze szkła. Jeden dzień spędziliśmy na wyspie Lido, gdzie jest piękna, szeroka plaża. Niezapomniana kąpiel!

 Jedzenie w Wenecji jest drogie, więc korzystaliśmy z dość drogich, ale tańszych od restauracji sklepów spożywczych. Za to na niedalekiej części lądowej jedliśmy przepyszne włoskie pizze w lokalach, do których chodzą miejscowi.

 

Wenecja

 Sycylię odwiedziliśmy w listopadzie, już bogatszy w doświadczenia poprzedniej podróży. Byliśmy tam cztery dni. Listopad na Sycylii powitał nad temperaturą kilkunastu stopni, a na pobliskiej plaży prawie dało się opalać. Patrząc z okna naszej kwatery widzieliśmy wulkan Etnę. Ponieważ było to w dniach, kiedy jest święto świętego Marcina, na ulicach piekły się jadalne kasztany oraz można było kupić za grosze, czy też raczej euro butelki „pet” pełne pysznego, sycylijskiego wina bez siarczanów, po którym nie bolała głowa. Na zdjęciu prezentuję owoce opuncji już gotowe do zjedzenia.

Sycylia owoce opuncji

Godne polecenia są miejscowe słodycze. Kontrowersyjnym przysmakiem są tzw. „cycuszki św. Agaty”. Nadgryzione, na zdjęciu.

cycuszki św. Agaty

 Tam też zwiedziliśmy kilka pięknych greckich amfiteatrów oraz jedliśmy pizzę wegetariańską, jakiej nigdy wcześniej ani później nie widziałam. Były na niej warzywa tylu bakłażan, który na Sycylii jest bardzo popularny, a także pieczona dynia, papryka, ziemniaki. Było to niesamowite doznanie kulinarne, które z niezłym skutkiem próbowałam potem odtworzyć w domu dla naszych przyjaciół. Oczywiście pizzę we Włoszech jemy z oliwą z oliwek, nie z sosami. W Polsce ten zwyczaj dopiero się przyjmuje w lepszych lokalach. Na zdjęciu pizza o której wspomniałam z lokalnym winem w naszej kwaterze.

pizza siciliana

 

Język tubylców

 Jego znajomość znacznie ułatwia pobyt. Podczas pobytu w Grecji mój Mąż nauczył siebie i mnie kilku podstawowych zwrotów, dzięki czemu łatwiej nam było się kontaktować, choć z angielskim spokojnie da się tam funkcjonować.

 Jeśli chodzi o język włoski, ja uczę się go do tej pory, korzystając w aplikacji DuoLingo na smarfonie. Jaka byłam dumna, gdy na Sycylii udało mi się kupić bułki używając wyłącznie języka włoskiego.

 Ponieważ podróże bardzo motywują do nauki języka, zarezerwowałam, również przez tanie loty, kolejny nasz włoski wyjazd. Tym razem do Rzymu, w marcu. Szczerze mówiąc to, co zobaczyłam w Rzymie przekroczyło moje wszelkie oczekiwania.

 

Rzym

 Spodziewała się po prostu wielkiego miasta, coś w stylu Paryża. Ładnego, nowoczesnego, ale jednak miasta. To, co zobaczyłam.. Samo koloseum, w pobliżu którego mieszkaliśmy, robiło ogromne wrażenie o każdej porze dnia i nocy a także w każdą pogodę. Te ruiny dawnej cywilizacji, piękne fontanny, rzeka Tybr z jej mostami, Zatybrze za rzeką, w zupełnie nowym klimacie. W okolicy wzgórza, parki, skąd można podziwiać okolicę. Watykan oraz audiencja u Papieża Franciszka. To wszystko dało nam niezapomniane przeżycia.

anioł pański Rzym papież Franciszek

 Jeśli chodzi o jedzenie, bardzo polecam pizzę, którą kupuje się na wagę z fastfoodowych budek – można kupić kilka małych kawałków z różnymi dodatkami. Świetna sprawa!

pizza w Rzymie

 Lody włoskie są oczywiście obłędne. Najtańsze wino w kartonie już miało świetny smak, czego nie można powiedzieć o tym w Polsce.Na zdjęciu karczochy.

karczochy

 Mając kwaterę z aneksem kuchennym w samym centrum mogliśmy się raczyć typową włoską pastą z włoskimi dodatkami zrobioną własnoręcznie. Włoski ser żółty, karczochy, oliwa.. Pyszności!

Za jakiś czas znów Grecja, tym razem bez biura podróży.

 

 

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *