Parę słów o mojej głodówce

Sprawdzam dietę Dąbrowskiej na sobie i mija właśnie tydzień, jak jestem na głodówce warzywnej. Czas na małe podsumowanie.

Co chciałam osiągnąć?

W zasadzie na początku chodziło mi głownie o to, by zwiększyć odporność i aby moje problemy z zatykaniem się ucha definitywnie się skończyły. Nie wiem, czy to możliwe, ale warto spróbować.
Oczywiście, jak każda kobieta, nie obraziłabym się, gdyby spadła mi waga.
Ponieważ po mamie sądząc, jestem obciążona chorobami reumatycznymi-stąd różne problemy ze stawami czy kręgosłupem, liczyłam też na poprawę w tej kwestii.
Co więcej, liczyłam na zmniejszenie problemów z łupieżem, które mam od lat.
Robię to też z silną motywacją, by nie mieć problemów z grzybiczymi infekcjami intymnymi-zmorą wielu kobiet.

Po tygodniu doszło mi parę innych oczekiwań, np. doczytałam, że problemy z żylakami mogą się zmniejszyć.
Dowiedziałam się, że wzrok może się poprawić. Zupełnie na to nie liczę, ale jakby tak się stało, to byłaby miła niespodzianka.
Ad problemów ze stawami, przypomniałam sobie, że mam narośl na stawie nadgarstkowych. Cudnie, jakby zniknęła.
Więc w skrócie-liczę na wiele cudów 😀

Co się stało po tygodniu diety?

Mimo odstawienia kawy, bez której nie mogłam żyć, nie czuję się senna.
Mam energię, nie jestem głodna. Zresztą ilości mnie nie ograniczają, tylko rodzaj produktów.
Spada mi waga, to akurat nic dziwnego.
Przez pierwszy dzień diety czułam się niezbyt dobrze, bolała mnie głowa, następne dni praktycznie pod tym względem wszystko ok.
Staw mnie nadal pobolewa, ale ponoć na takie efekty trzeba minimum trzy tygodnie kuracji.
Ucho szóstego dnia zatkało mi się znów, ale za wcześnie by mówić o efektach w tym kierunku.
Dieta jest wg mojej wiedzy wychładzająca, często mam zimne dłonie, ale nie czuję, żeby mi było bardzo zimno.

Początkowo miałam problem z produktami-wydawały mi się monotonne i bez smaku. Wcześniej przygotowałam wprawdzie jadłospisy i możliwe połączenia warzyw, ale okazało się to sporym wyzwaniem zasmakować w tym. Ale da się zrobić. Odkrywam nowe połączenia, np. biała kapusta z grejpfrutem, czy też pieczona parę minut pokrojona w plastry cukinia z przyprawami.

Czytam coraz to inne świadectwa na temat stosowania diety. Są też alternatywne diety oparte na podobnych założeniach, np. terapia Gersona.

Mam nadzieję, że leczenie dietą będzie cudowną alternatywą dla tych, którym dokłada się kolejne porcje syntetycznych tabletek.

 

You may also like...

2 komentarze

  1. arturbrandys napisał(a):

    Gratuluje wytrwałości i ścisłego trzymania się zasad tej diety. I powodzenia w uzyskiwaniu cudów, wierze ze Ci się uda.

  2. Ewa A napisał(a):

    Podziwiam wytrwałość i czekam na dalsze relacje 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *