Nowy gadżet w wyznaczaniu płodności.

 Zapytanie-czy „iPhone wyprze kalendarzyk małżeński” wzbudza mój uśmiech. Dlaczego?

 Stworzono gadżet
Stworzono nową opcję termometru powiązanego z iPhonem, który przetwarza dane.
To z myślą dla tych, którzy mają za dużo kasy i lubią gadżety. Dlaczego? Bo do pomiaru temperatury wystarczy zwykły termometr, nie musi był rozbudowane cudo techniki. 
  Kalendarzyk małżeński, o którym dziennikach wspomniał, nie wymaga termometru. Jest to, jak większość z nas wie, przestarzała metoda, opierająca się na teoretycznym wyznaczeniu czasu owulacji. 
Za to nie każdy we, że do wyznaczania okresu owulacji wystarczą codzienne pomiary temperatury, a w powiązaniu z obserwacjami, dają metodę o dużej pewności właściwego wyznaczenia. Warunkiem jest chęć obserwującej się kobiety, oraz nabranie przez nią trochę wprawy. 
 Nazywa się to metodą objawowo-termiczną. 
Na tym opiera się regulacja poczęć promowana przez Kościół Katolicki, o której-pewnie z powodu uprzedzenia do instytucji większość nawet nie chce słyszeć.
 Na tej samej metodzie opiera się 
naprotechnologia, czyli metoda, która przy współpracy lekarza z kobietą pozwala zwiększyć szanse na poczęcie dziecka. 
Poczęcie dziecka-sprawa unikana przez jednych, a oczekiwana przez innych. Owulację, czyli termin którego unikać lub nie, można określić za pomocą prostych, nie wymagających prawie żadnych nakładów finansowych metod. Specjalistyczne testy czy aplikacje mogą tylko trochę pomóc, ale wcale nie są tu konieczne. 
Czy warto przepłacać? Osądźcie sami.

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *