Moje trzy grosze o szczepieniach.

 W związku z ogromną ilością informacji o szkodliwości szczepień i odczynach poszczepiennych, postanowiłam się pobawić w Sherlocka Holmesa i poszukać paru informacji na ten temat.

 Głównym oskarżonym są tu szczepionki podawane głównie w pierwszych dwóch latach życia małego człowieka, czyli szczepienia błonica-tężec-krztusiec i odra-świnka-różyczka. Jednym z cięższych działań niepożądanych o których mowa w licznych publikacjach internetowych jest autyzm. Co ciekawe, tego typu informacji nie ma pośród działań niepożądanych tych szczepionek, w ich charakterystykach produktu leczniczego. Za to mamy informację w przeciwwskazaniach, aby nie stosować ich, jeśli po poprzednich szczepieniach w krótkich czasie pojawią się ciężkie drgawki, nieutulony ciągły płacz lub krzyk o wysokich tonach (krzyk mózgowy) oraz objawy mózgowe manifestujące się zaburzeniami świadomości. Czy to świadczy o tym, że takie objawy mogą się pojawić po tych szczepionkach. 
Na te chwilę zostały wstrzymane szczepienia szczepionką błonica-tężec-krztusiec. Z jakiego powodu zabrakło szczepionek? 
 W Anglii psychoza szczepionkowa trwa, również w Polsce coraz więcej rodziców boi się zdecydować na obowiązkowe w końcu szczepienia. Tylko zarówno szczepienie jak i niezaszczepienie dziecka wiąże się z ryzykiem. Już mówi się o nawrocie chorób, które już zostały wyeliminowane, na skutek nieszczepienia obowiązkowego dzieci. Z drugiej strony, który rodzic, mając świadomość odczynów poszczepiennych zaryzykuje zdrowie swojego dziecka? Wydaje się, że żadne wyjście nie jest dobre.
Człowiekiem, który opublikował badania na temat powiązania szczepionek (przeciw odrze, śwince i różyczce) z autyzmem był angielski lekarz Andrew Wakefield. Stąd nazywa się to powiązanie „plotką Wakefielda”. Jego publikacja w naukowym piśmie „The Lancet”  z 1998 roku. Za jakiś czas pismo przeprosiło za błędną publikację i udowodniło błędy lekarza, któremu zabrano prawo wykonywania zawodu. 
Pikanterii wszystkiemu dodaje fakt, że za produkcją szczepionek kryje się ogromny koncern farmaceutyczny, będący producentem części dostępnych szczepionek. Stąd istnieje hipoteza, że to jest ten biznes, który nakręca boom na szczepienia. 
Wakefield ma swoich następców i zwolenników, w tym dr hab. Dorotę Majewską z Zakładu Farmakologii Instytutu Psychiatrii i Neurologii. 
 W opozycji stoi Główny Inspektor Sanitarny, który ostrzega przed nieszczepieniem. Opublikowano też niedawno badania, w których nie potwierdzono związku między szczepieniami a autyzmem.
 Faktem jest, że kiedyś dzieci szczepiono dużo mniejszą ilością szczepionek. Młody organizm na pewno jest bardzo wrażliwy na nowe składniki.
Szczepienia nie są niczym nowym. Szczepienie błonica-tężec-krztusiec podaje się od 1960 roku, a szczepionkę na gruźlicę podaje się od ponad osiemdziesięciu lat. 
 Dylemat szczepić-nie szczepić niestety nadal pozostaje nierozwikłany. Choćby dlatego, że mały pacjent jest bardzo wrażliwy, ale też niewiele powie, a przeważającym argumentem w dyskusji pozostaje często kasa.

You may also like...

1 Response

  1. Ewa A pisze:

    Nie jestem za szczepieniem na grypę, chyba, że ktoś jest słaby lub starszy. Niestety problem jest z dziećmi :(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *