Dodatki do leczniczych syropów dla dzieci-na zdrowie?

 Wiele rodziców dla dobra swoich dzieci biegnie do apteki i kupuje specyfiki na różne dolegliwości-na kaszel, na gorączkę, na apetyt. Często są to preparaty rekomendowane przez lekarzy. Zastanawialiście się, co tak naprawdę podajemy naszym pociechom?
Wzięłam temat pod lupę i sprawdziłam, co oprócz substancji działających leczniczo znajduje się w środku syropów dla dzieci.

 Muszę przyznać, że zaskoczyły mnie szczególnie suplementy diety, po których się za wiele nie spodziewałam. Przede wszystkim szukałam, czym są słodzone. Okazało się, że jednak większość zawiera-na szczęście-sacharozę. Uff. 
Jako kolejną substancję słodzącą znalazłam maltitol, ale okazał się niegroźny. 
Maltitol to tzw.”alkohol cukrowy” jak sorbitol, mannitol czy ksylitol. Jest pozyskiwany z maltozy zawartej w ziarnach zbóż (kukurydzy). Nie zmienia się pod wpływem temperatury, zawiera dwa razy mniej kalorii niż sacharoza, oraz nie powoduje próchnicy, gdyż bakterie nie rozkładają go do kwasów.
Niestety, w jednym z syropów na kaszel odkryłam aspartam. Ta substancja ma złą sławę. Pierwotnie miała być lekiem na wrzody żołądka, ale podczas testów odkryto, że jest o wiele słodsza niż cukier. 
Aspartam składa się z trzech substancji: kwasu asparaginowego, fenyloalaniny i estru metylowego. Mimo tego, że dwie pierwsze substancje są naturalnie wykorzystywane w organizmie, to w nadmiarze są toksyczne. Kwas asparaginowy przy zwiększonym spożyciu powoduje obumieranie komórek nerwowych, a nadmiar fenyloalaniny poprzez zwiększenie poziomu noradrenaliny powoduje zaburzenie równowagi noradrenalina-adrenalina. Przez to powoduje zaburzenia emocjonalne-zmiany nastroju, depresję, panikę.
Ester metylowy-trzecia składowa aspartamu, w procesie przyswajania przekształca się w metanol. Zatrucie nim powoduje bóle i zawroty głowy, nudności, wymioty, zaniki pamięci, drętwienie i ból kończyn, problemy ze wzrokiem. Oczywiście są to niewielkie ilości, jednak przy częstym spożyciu groźba działania toksycznego się zwiększa. Aspartamu nie wolno podgrzewać, to zwiększa jego wchłanianie, a przez to toksyczność.
Jeden z syropów zawiera też acesulfam jako słodzik, znalazłam też taki z sorbitolem. Sorbitol powoduje wzdęcia, gdyż nie jest całkowicie metabolizowany. Zakazano go przed pierwszym rokiem życia ze zwględu na ryzyko ostrych biegunek.
Jedna firma farmaceutyczna używa do swoich preparatów syropu glukozowo-fruktozowego, który wzmaga apetyt i jest przyczyną zaburzeń metabolicznych.
 Syropy zawierają też środki konserwujące. Najpowszechniej stosuje się:

  • sorbinian potasu
  • benzoesan sodu
  • parahydroksybenzoesan metylu
  • fosforan disodowy
  • kwas fumarowy
  • nipasept sodu
Kwas fumarowy występuje naturalnie w mchach i grzybach. Nipasept sodu może powodować reakcje alergiczne.
Powszechnie stosowane są też aromaty, m.in. również wanilina, która u osób wrażliwych może wywoływać zmiany skórne.

Inne składniki pomocnicze to barwniki. Moim zdaniem powinno się ich unikać. Jednak nie wszyscy producenci ich unikają. Bardziej restrykcyjne są składy preparatów dla małych dzieci. Za to w syropie na objawy przeziębienia, który można podawać od siódmego roku życia odkryłam aż trzy:
  • żółcień chinolinową
  • czerwień koszenilową 
  • czerń brylantynową
Barwniki mogą powodować reakcje alergiczne, także ja bym ich raczej unikała w dziecięcej terapii. 
Azorubina jest kolejnym stosowanym w syropach barwnikiem. Została zakazana w Japonii, Kanadzie, USA i w Wielkiej Brytanii, ale u nas jeszcze nie. W jelitach ulega metabolizmowi do sulfonowanych amin aromatycznych powodujących genotoksyczność. Może wywoływać u dzieci nadpobudliwość, nasilać objawy astmy, powodować wysypkę i obrzęki.
 W niektórych syropach zastosowano też zagęstniki, np. gumę ksantanową oraz składnik hypermeloza-środek zwilżający, stosowany też do klejów, farb i nawilżających kropli ocznych. Znalazłam też dodatek 30-procentowego roztwory wodorotlenku sodu, który jest środkiem silnie żrącym. (ale przecież w syropie jest „tylko” odrobinę)
 Jak widać poza dobroczynnymi substancjami podajemy dzieciom w syropach niezły „koktajl” substancji. Moim zdaniem najlepiej wybierać te, które zawierają jak najmniej substancji pomocniczych, szczególnie barwników czy sztucznych słodzików. 
Mogę z czystym sumieniem polecić Pyrosal firmy Herbapol z tych właśnie względów. Jak na prawdziwy syrop przystało, poza ziołowymi wyciągami zawiera sacharozę i kon-densat z porzeczki. 

 Czy po przeczytaniu tego nie macie ochoty wrócić do starej receptury znanego i lubia-nego przez dzieci syropu cebulowego? Dla przypomnienia ogólny przepis:

Przepis na syrop cebulowy
Kroimy cebulę na drobno, układamy warstwami w słoiku przesypując cukrem lub przekładając miodem. (Miód się nie nadaje dla bardzo małych dzieci, poniżej roku, ale producenci się nieźle asekurują, gdyż większość syropów jest od trzeciego roku życia.)
Teraz stawiamy w ciepłym miejscu i czekamy aż cebula puści soki. Z dzieciństwa pamiętam, że jak Mama kroiła to potem co jakiś czas się dopytywałam, czy „już” jest gotowy.

You may also like...

2 Responses

  1. arturbrandys pisze:

    Jednak nowoczesność nie zawsze jest dobra a stare sprawdzone i naturalne metody wygrywają z koncernami farmaceutycznym.

  2. Anonimowy pisze:

    Artur koncernowej nowoczesności to lepiej się trzymać jak najdalej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *